Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Trzecia płeć.djvu/21

Ta strona została uwierzytelniona.

starsza ma teraz posiedzenia w senacie i powiedziała, że załatwi to pan Jakób, a pan Jakób wciąż zapomina.
Nie było innej rady i trzeba było pójść na pocztę. Na szczęście szybko uzyskała połączenie i zastała Karola w domu. Zdziwił się nowiną bardzo. Oczywiście nie pominął okazji do wyrażenia wątpliwości, czy po upływie miesiąca „Mundus“ zatrzyma ją nadal. Rzeczy obiecał wysłać jeszcze dziś, przyjął ucałowania dla siebie i dla Lituni i położył słuchawkę. Dopiero, gdy wychodziła z poczty, uprzytomniła sobie, że mąż wcale się nie zmartwił tem, że nie będą razem. Prędko usprawiedliwiła go jednak. Cóż on, albo oni oboje mogą na to poradzić? Napewno Karol równie przykro, jak i ona będzie odczuwał rozstanie, tylko jemu na pociechę zostanie Litunia.
Serce Anny ścisnęło się na wspomnienie tej jasnej buzi i mikroskopijnych rącząt, które kochała ponad wszystko na świecie. To, że musiała rozstać się z Litunią, było jednak koniecznością i to koniecznością dla dobra tego najdroższego maleństwa. Za pieniądze, które mamusia tu zarobi, Litunia będzie miała dobrą fachową freblankę i zdrowe mleko, i kakao, i owoce. Anna teraz silniej niż kiedykolwiek poczuła, że zbliża się do ideału kobiety takiej, która nie jest tylko pociągowem zwierzęciem domowem, lecz współtwórczynią rodziny, narówni z mężczyzną ponoszącą ciężar odpowiedzialności za jej byt, za przygotowanie społeczeństwu nowego pokolenia.
Jak pięknie, jak mądrze, jak wzniośle mówiła o tem ciotka Grażyna! Wyglądała wówczas rzeczywiście, jak Statua Wolności! Anna już wtedy wiedziała, że nigdy nie zapomni tej chwili: wielka sala, wypełniona po brzegi tłumem kobiet i posągowa postać siwej spokojnej damy, przemawiającej z estrady swoim metalicznym głosem o kryształowej dykcji, polszczyzną tak

19