Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Trzecia płeć.djvu/251

Ta strona została uwierzytelniona.

by zacząć jeść i każe mu rzucić się na jedzenie. Następną reformą byłby zakaz szkodzenia zdrowiu przez powstrzymywanie niewiadomo poco swoich funkcyj fizjologicznych. Poco szukać miejsc oznaczonych dwoma zerami, niech każdy ulży sobie gdzie stoi. Dalej zniesione będą małżeństwa, związane z kłopotami, wymagające pokonania trudności. Po prostu odtąd na ulicy spotyka się przechodnia, który się spodobał i załatwia się rzecz na miejscu, a potem idzie się dalej. Czy myślisz, kuchassju, że taki kacyk uszczęśliwiłby nas swemi reformami?... Ja myślę, że wywołałby bunt, a po ulicach chodziłyby rewolucyjne pochody z transparentami:
— My nie chcemy łatwego życia!...
— Bo widzisz, kacyk nie umiałby pojąć, że nasze szczęście, szczęście człowieka kulturalnego, nie polega na tem, na czem polega jego szczęście. I ci mądrzy ludzie, którzy dążą do takiej reformy obyczajów, o jakiej mówiłaś, bynajmniej nie są źli, czy perfidni. Przeciwnie. Głoszą swoje poglądy w najlepszej wierze, ale mylą się, mierząc nasze szczęście swojem szczęściem.
Pan Kostanecki wstał i pogładził Bubę po głowie:
— Ot jak, kuchassju, a co dotyczy tej twojej biednej dziewczyny, postąpiła głupio. Nie widzę jednak nic zdrożnego w tem, jeżeli zaopiekujesz się nią nadal. Chodzi mi tylko o jedno: żebyś opiekowała się nią dla niej, a nie dla siebie.
— Jakto tatusiu?
— A tak. O co ci chodzi: czy żeby ulżyć jej doli, czy żeby popisywać się tą opieką?
— Tatusiu! — zaczerwieniła się Buba.
— No widzisz. Zatem obiecuję ci, że zajmie się nią moja sekretarka pani Sierzputowska, osoba starsza, doświadczeńsza i bardzo poczciwa. Zatelefonuj jutro do mnie do fabryki, żeby przypomnieć i podać adres. Ni-

249