Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Trzecia płeć.djvu/256

Ta strona została uwierzytelniona.

Leszczowej była zupełnie zasłużona i zepsuła Bubie humor na kilka godzin. Na dobitek niespodzianie wyszedł na jaw okropny błąd, który popełniła w zapisie na wielką wycieczkę do Częstochowy. Podała cyfrę uczestników o czterdzieści większą od faktycznej, wskutek czego niepotrzebnie zamówiono zadużo pokojów w hotelach. Obecnie rzecz doszła do Minza i Buba została wezwana dla wytłumaczenia się. Okazało się, że Mundus poniósł kilkaset złotych straty i Minz bardzo się gniewał. Największa jednak przykrość zdarzyła się tuż przed zamknięciem biura i to właśnie przy panu Tańskim. Mianowicie przyszła interesentka w identycznem, ale to w identycznem futrze, jak Buby. Wprost oczom swoim nie chciała wierzyć. W firmie „Leopold Safirstein“, gdy kupowała swoje, zapewniano ją, że to model i drugiego takiego na całym świecie nie będzie. Na nieszczęście Buba była już gotowa do wyjścia i stały przed sobą, jak dwie siostry sjamskie. Rozpłakałaby się, gdyby nie to, że tamta była znacznie grubsza i wyglądała nieporównanie gorzej. W każdym razie wychodząc była usposobiona wojowniczo i oznajmiła Tańskiemu, że rozmyśliła się i pójdzie sama. I naprawdę musiałaby iść sama, gdyby nie Tański, który dzięki Bogu był uparty.
Wiedział o jej przeprawie z Minzem i usiłował ją pocieszać.
— Dyrektor jest rzeczywiście trochę szorstki w stosunku do podwładnych — mówił — ale niech się pani nie martwi.
— Obrzydło mi to biuro i Minz i te głupie wycieczki i wszyscy — wybuchnęła Buba.
— A poco pani właściwie pracuje? — zapytał poważnie.
— Czy ja wiem — wzruszyła ramionami, lecz natychmiast zreflektowała się i dodała: — pan też może

254