Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Trzecia płeć.djvu/278

Ta strona została uwierzytelniona.

czątkowo postanowiła Anna — przeprowadzić się do mieszkania pani Dziewanowskiej. Żyliby jak małżeństwo. Gdy jednak okazało się, że dochody Marjana nie pozwolą na opłacenie tak dużego mieszkania, trzeba było zrezygnować z projektu.
Z drugiej strony należało wreszcie zdecydować się na krok stanowczy i rozmówić się z Karolem. Annie tak trudno było powziąć jednak decyzję, że nawet, gdy się zdarzyła po temu sposobność, nie wspomniała o swych zamiarach ani słowem.
Karol przyjechał w pierwszych dniach maja. Miał na sobie nowe ubranie, a także spostrzegła, że wykupił z lombardu złoty zegarek i papierośnicę. Musiało mu znacznie poprawić się w interesach. Gdy jednak zapytała go o to, odpowiedział:
— Zarobiłem trochę, ale niema o czem mówić. Rzecz dorywcza i drobna.
Spostrzegła również, że nie przyjechał wyłącznie dla niej. Czas od czwartej do szóstej miał zajęty, jak twierdził, konferencją z jakimś warszawskim adwokatem, a o siódmej miał wyjechać spowrotem. I kiedy właśnie przyszła na dworzec z postanowieniem przeprowadzenia ostatecznej rozmowy — czekała napróżno. Tym pociągiem nie odjechał, nie odjechał również następnym przed jedenastą. Ponieważ zaś nie zatrzymał się nigdzie, nie miała możności sprawdzić, co się stało. Czuła nawet odrobinę niepokoju, lecz po dwóch dniach otrzymała odeń kartkę z Poznania z zawiadomieniem, że Litunia jest zdrowa i że czekają na jakieś przynajmniej pięćdziesiąt złotych, gdyż trzeba Lituni kupić wiosenny płaszczyk. Pieniądze wysłała: więcej się nieco dziwnym przyjazdem męża nie zajmowała.
W każdym razie takie prowizorjum uniemożliwiało zamieszkanie z Marjanem. Bądź co bądź należało liczyć się z opinją. Po dłuższych wahaniach kwestję rozwią-

276