Strona:Tymoteusz Karpowicz - Odwrócone światło.djvu/278

Ta strona została przepisana.
kopia artystyczna

PŁOWA ROZMOWA PO LESIE

(ofladrowana)

kończy się krew
muszę się streszczać
ufaj mi jestem
z twojej niepamięci
dumny po ogonie
i kle wbitym szczerze
aż do mego serca
za marnotrawstwo braci
zadeptanej rui
pochyl swą sierść w stronę
mego stygnącego karku
być może wspólnym grzbietem
ominie nas człowiek
więc możliwie cicho
nie wyjmy słyszę go
ma napady
odwracania
co chwilę
mijania