Strona:Tymoteusz Karpowicz - Odwrócone światło.djvu/384

Ta strona została przepisana.
kopia artystyczna

OGIŃSKI
święta jesteś stroną miłości
tańczącego we mnie
dźwięku pogody
nocna śmierć
ma dziś dzienne oczy
na przełaj widzenia
słucham wszystkich rzeczy
otwartych naraz w jej włosach
nie czesanych od elegii
wszystkich grobów samopiąt
do ojczyzny szopena

mistrzowie tańca
w źródle twoich źrenic
nogi trzymają po kolana
na zimne rzeki dojścia
trwale zakucnięci w brzegi
na wylot w tym ostatnim
srebrze obola pieczeni
znani ze znaków mowy
odpadających do grobowców sławy
odcisków imion niewłasnych
tacy trwali na fali
jonasze własnych brzuchów
jedyne strony białe
tańczącej w nich pogody
na wszystkie na wskroś przebite
w boku wiatry świata