Strona:Tymoteusz Karpowicz - Odwrócone światło.djvu/398

Ta strona została przepisana.
kopia artystyczna

SIEDEM DNI WYCHODZENIA

ortopedyczna pieśń

na siedem śladów
o kulach z zawracaniem
głosu do nóg
zbijanych po prośbie

na podejściu górnego C

to słońce nie jest jasne
do dziś jego żyworodny promień
odsieka się w połogu światła tuż za okiem
zgarnia te wszystkie świece kandelabrów
do pokutnego worka wzroku
we włosiennicy blasku i za długo
rozczesuje grzebień z wieczności
na poręcznym cieniu kołyski
z zawiązanymi źrenicami
na odbiciu klęka śpiewa:

pozostaw wieczór w spokoju
bez białego noża zazdrości
w paschalnym obłoku wszystko się wyjaśni
i z połogich zboczy światła
musi się odtoczyć negroidalna
powieka niepokoju wiem że już szczęście
sięga po nas ręką tylko
raz jeszcze się powtórzy siedem dni
wychodzenia mężczyzna i kobieta
z tej kołyski odejdą gdzieś na chwilę
za nimi wymkną się zwierzęta rodzaju