Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/219

Ta strona została skorygowana.


LEGENDA O PIŁACIE.

Iwan Franko 2.jpg


Biada wam, uczciwi i dobrzy ludzie, którzy służycie nieprawdzie i podłości! Biada wam, czy służycie w złej lub dobrej wierze.
Nie, trzykrotnie biada tym, którzy służą w dobrej wierze! Są oni bowiem, jak złote kajdany na niewolniku, jak owce, szarpiące żywe mięso.
Są, jako Piłat, oddający Chrystusa na umęczenie i publicznie umywający ręce na znak swej niewinności.
Obraz to godzien najwyższej wzgardy, największego gniewu bożego. Wiecie-li, jakim był los Piłata?
Piłat oddał Chrystusa żydom na umęczenie i rzekł: „Jam nie winien! Samiście tego pragnęli“. A następnie wziął wodę, umył publicznie ręce i poszedł na obiad, jak gdyby nic się nie stało.
Stało się jednak, że na widok jego pierzchało wszystko, niby na widok zjadliwego gadu.
Słudzy, niewolnicy pierzchali przed nim. Nawet nie ulękły niczem weteran-legjonista zadrżał na widok swego władcy i pierwszy raz w życiu zbiegł z posterunku.
Piłat jednak zwrócił swe kroki na wyniosły dach pałacu, gdzie w wieczornym chłodzie siedziała jego żona. Na widok męża, zdjęta nieświadomym, tajemniczym przestrachem i obrzydzeniem, krzyknęła przeraźliwie i rzuciła się z dachu w dół głową. Zanim doleciała do ziemi, głowa jej rozprysła się o ostry gzyms pałacu.
Piłat atoli szedł do pokoju, gdzie w kolebce, puchem wysłanej, spało jego jedyne dziecię niemowlę. Gdy jednak ojciec pochylił nad niem twarz, dziecię szeroko otworzyło oczęta, posiniało i westchnęło głęboko. Za minutę ciałko jego było już zimnym, sztywnym trupem.
I położył Bóg piętno na pierś Piłata, przeklął jego życie i jego śmierć, jego duszę i jego ciało, gorzej, niż Kaina.