Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/590

Ta strona została przepisana.


FANTAZJA WSCHODNIA.

Jan Zacharjasiewicz.jpg



Gdy Ałłah świat stworzył, chciał wszystkich ludzi według ich upodobań na nim uszczęśliwić. Prawdziwe, wieczne szczęście miało dla nich dopiero w niebie zabłysnąć, gdzie każdy mógł do woli przebierać między huryskami i wiecznie wiecznym ich wdziękom hołdować. Aby jednak i w mozolnym pochodzie życia na ziemi mógł każdy szczęścia zakosztować, rozesłał Ałłah na ziemię niezliczoną liczbę niewidzialnych hurysek, rozmaitych wdzięków. Jedne czarem miłości upajały człowieka, drugie karmiły go dumą, pychą, żądzą; inne szlachetnością, poświęceniem, ofiarą, doskonaliły jego ułomną naturę — słowem: budziły w sercach ludzkich wszystkie cnoty i namiętności, w których się ludzie lubują.
Od wieku do wieku zwoływał Ałłah wysłane huryski do siebie, słuchając ich sprawozdania. Zapisywał do wielkiej księgi, ile złego i dobrego stało się na ziemi. Z dobrego cieszył się, a nad złem marszczył czoło i przemyśliwał, jakby temu zaradzić.
Z rozesłanych hurysek nie wszystkie na raz wracały. Jedne stawiały się prędzej, inne później, a na niektóre trzeba było długo czekać, a były takie, które wcale nie wracały, albo bardzo rzadko.
Najliczniej i najpierwej wracały huryski, utworzone z różowego eteru.
— Tak prędko i tak licznie! — zawołał Ałłah — a przecież taki popyt był na was!
— Wielki Ałłahu — odpowiadały różane dziecięta — każdy nas pragnie i woła, czasem życie dla nas na kartę stawia, ale w krótkim czasie odpędza nas od siebie! Nie długo trwa nasze panowanie. Wprawdzie, dla zwyczaju, że to tak wypada, żywią nas przy sobie, jak rezydentów bezczynnych, ale co gorsza, każą nam odgrywać fałszywe role, ukrywając brzydkie pobudki, jakim ulegają.
— Biedne dziatki miłości! — zawołał w gniewie Ałłah, przysięgam na mego proroka, że się zemszczę za waszą krzywdę! Myślałem, że miłość jest pierwszym klejnotem na ziemi!

— Pozakładali magazyny z „imitacją!“

578