Strona:Urbanowa.djvu/13

Ta strona została uwierzytelniona.


dyabła, który się skłonił i rzekł piekielnym basem:
— Niech będzie pochwalony!
Chwyciłam pokojówkę za kaftan. Dusza we mnie zamierała...
Za dyabłem wbiegł lekkim krokiem minister króla Heroda. Ten miał na sobie obcisłe do kolan pantalony, niebieską zarzuconą na ramię pelerynę z jakiejś rozprutej spódnicy i biret[1], z pięknem białem piórem z angielskiej bibułki.
Dworak skłonił się uprzejmie, wziął krzesło z pod ściany, postawił na środku pokoju, poczem, schyliwszy głowę, drzwi przed monarchą otworzył. Król Herod wszedł chmurny, »w zamysłach«, ze spuszczoną głową; miał długi, czerwony, widocznie z poszwy[2] jakiejś zaimprowizowany płaszcz, berło w ręku i złotą koronę. Twarz jego wydała mi się jakby znajoma jakaś...
Tuż za nim wsunęła się nieludzko biała śmierć, odziana prześcieradłem, z pod którego wyglądały buty z cholewami, i z kosą w ręku stanęła za królewskim tronem.

Nie widział jej wszakże, zbrodniczym myślom oddany Herod, a rozparłszy się w swo-

  1. Biret, beret — czapka rogata.
  2. Poszwa — poszewka na poduszki.