Strona:Uwagi nad językiem Cyprjana Norwida.djvu/61

Ta strona została przepisana.

jących czystość wypowiedzi. Stąd tendencją słowa jest «dążenie do pozornej bezsilności, bezpersonalizmu, do bezstronności... do arcydzieła prawdy». To ostatnie zdanie, podane w redakcji słownej samego Norwida, jest bardzo ważne, rzuca bowiem światło na całą twórczość poety, który, jako sługa tak pojętego słowa, całą swą twórczość zaprzągł w służbę tej prawdzie. Prawdą dla Norwida jest absolutny duch, ciągle objawiający się w znakach materjalnych: w słowie, które ma jedno do spełnienia: być narzędziem tej prawdy, dać świadectwo absolutnej prawdzie.

§ 2. W ścisłym związku z tą koncepcją słowa, pozostaje kwestja «przemilczeń», która jest uzupełnieniem pierwszej sprawy. Jeszcze raz trzeba przypomnieć, że słowo należy rozumieć jak najszerzej. Słowo — to każdy znak, wogóle sposób wypowiedzenia się czegoś utajonego, duchowego. Z drugiej strony, równie szeroko trzeba brać termin «przemilczenie». Przemilczenie jest to wszystko, co się jeszcze nie wypowiedziało, nie urzeczywistniło, nie zaktualizowało, więc co należy jeszcze do czystego ducha.
Słowo u Norwida ma szersze znaczenie, niż mowa. Mowa obejmuje tylko pewien zakres słowa: odnosi się mianowicie do słowa, wypowiedzianego głosem lub pismem. Ale człowiek uświadomienie swoje może wypowiedzieć także gestem, ruchem, mimiką, spojrzeniem, działaniem, a wreszcie milczeniem (w ścisłem tego słowa znaczeniu). Z tych wszystkich sposobów na specjalną uwagę zasługuje milczenie.
Termin ten ma dwa znaczenia, różniące się zakresem. Raz milczenie jest pojęciem a) nadrzędnem, drugi raz b) podrzędnem w stosunku do słowa:
w a) = to, co niewypowiedziane (więc to, co wypowiedziane, czyli słowo — to tylko część milczenia);
w b) = to, co wypowiedziane przez milczenie (więc milczenie jest częścią wypowiedzenia się wogóle, czyli słowa).