Strona:Władysław Łoziński - Skarb Watażki.djvu/75

Ta strona została przepisana.
— 71 —

Wkrótce za nim wyruszył w pełnym moderunku i na koniu Fogelwander, udając się do arsenału, gdzie go czekały działa i konwojowy oddział dragonii.
Pan wachmistrz Porwisz zaraz po wyjeździe Fogelwandra pomyślał o ubezpieczeniu osoby Trokima. Watażka znajdował się dotąd razem z kilkudziesięciu innymi hajdamakami w ciemnej komorze wielkiego, czyli królewskiego arsenału, który do dziś dnia oglądać możemy we Lwowie. Jest to duży budynek, opatrzony herbem króla Jana III-go, którego jeden front wychodzi na ulicę Sobieskiego, drugi zaś ku tak zwanym Szkarpom.
W jednym z kompartymentów tego gmachu, zarzuconym popękanemi lufami działowemi i połamanemi lawetami, zamknięta była znaczna część więźniów. Porwisz obmyślał dla Trokima kampańczyka inne, odosobnione umieszczenie.
Wypatrzył sobie w małym cekhauzie czyli prochowni, zachowanej dotychczas na dawnych wałach czyli dzisiejszych szkarpach, doskonałą kryjówkę i tam go pod silną eskortą przeprowadzić