Strona:Władysław Łoziński - Skarb Watażki.djvu/85

Ta strona została przepisana.
— 81 —

tego dzioba koguta biała pokrętna wstążka, opatrzona takim napisem: Ja zegarmistrz i wachmistrz.
Pod tem rycerskiem godłem gromadzili się zazwyczaj rycerscy goście. Do gospody tej uczęszezali głównie wojskowi, a mianowicie podoficerowie, bo dla prostych żołnierzy była nieprzystępną. Do niej to skierował swe kroki pan wachmistrz Porwisz.
W głównej izbie było już całe grono wojskowych gości. Jeden duży stół otoczony był nimi do koła, dla starego Porwisza tylko zostawiono honorowy zydel. Porwisz powitany głośnym okrzykiem kolegów, ukłonił się poważnie, zdjął kapelusz i usiał na swojem miejscu. Towarzystwo składało się z podoficerów najrozmaitszej broni. Sądząc po tylu rozmaitych uniformach, zdawałoby się, że we Lwowie stoi korpus przynajmniej czterdziestotysięczny. Tymczasem załoga jego liczyła zaledwie pół tysiąca ludzi.
Na tę garstkę składały się jednak rozmaite oddziałki, pojedyncze gromadki rozbitków, furwachty przeróżnych pułków. Czytamy we współczesnych źró-