Strona:Władysław Mickiewicz - Emigracya Polska 1860—1890.djvu/43

Ta strona została przepisana.

że podaję się do dymisyi i natychmiast opuszczę Stockholm«.
Demontowicz opierał się wyjazdowi Mickiewicza, mówiąc, że to brak karności i że usuwając się od wyprawy żmudzkiej, może oddać usługi w służbie prasowej. Na to Mickiewicz odpowiedział, że z góry oznajmił, iż płynie do Stockholmu dla dostania się na Litwę, nie zaś dla dziennikarskich czynności. Kopię protestacyi przesłał Ćwierczakiewiczowi, który później pochwalił to postępowanie, a sam powrócił do Paryża.
Czy ta wyprawa znalazłaby dostateczne poparcie na Litwie, nie wiadomo. W każdym razie nie ściągnęłaby na Litwę sroższej zemsty jak ta, którą oddziały powstańcze ściągnęły na nią za murawiewowskich czasów. Król kilka dni trzymał w kieszeni zawiadomienie o bytności oddziału polskiego na wodach szwedzkich, ale na pierwsze przedstawienie posła rosyjskiego musiał kazać statek zasekwestrować. Cząstka zrozpaczonych ochotników chciała bądźcobądź dostać się na Litwę. Bakunina już nie było, ani armat z arsenału sztokholmskiego. 4-go czerwca puścili się w najgorszych warunkach, zawsze pod dowództwem Łapińskiego. Łapiński nie śmiał wylądować na wybrzeżu litewskiem; projektował wylądować w Prusach, w pobliżu granicy rosyjskiej. Prawdopodobnie Prusacy wszystkich ochotników wzięliby do niewoli. Ale burza wywróciła statek, na którym płynął główny oddział tych biedaków; 24-ch z nich utonęło: 8-iu Polaków, 11-tu Francuzów, 3-ch Włochów, 2-ch Szwajcarów. Łapiński powrócił z niedobitkami do Szwecyi. Rząd szwedzki odesłał ich wszystkich do Anglii.
Ta ostatnia próba nie miała już najmniejszych danych powodzenia i Łapiński, chcąc wylądować w Pru-