Strona:Władysław Stanisław Reymont - Lili.djvu/245

Ta strona została uwierzytelniona.
239
LILI

ciu laty, powiedziano, że umarł w więzieniu za kradzież i t. p.
Uśmiechnął się tylko z politowaniem, czytając długą litanię oskarżeń, bo im absolutnie nie wierzył, chociaż dawne podejrzenia nie wygasły mu w mózgu, więc list schował do kieszeni i rozmyślał kto go mógł napisać, to go nawet uspokoiło znacznie, że zaczął uczuwać żal do siebie, iż był względem Lili zabardzo niesprawiedliwym. Postanowił jutro naprawić wszystko, i jutro również miał się rozmówić stanowczo o dniu wyjazdu, bo chciał wyjechać natychmiast po benefisie; z tem poszedł spać.
Nazajutrz obudził się dosyć późno, ale w zupełnie dobrem usposobieniu. Czuł się zupełnie spo-