Strona:Władysław Stanisław Reymont - Lili.djvu/55

Ta strona została uwierzytelniona.
49
LILI

Trzeba, żeby je Korniszon zaraz zaczął pacykować.
— Tak, gotowe, dajno Korczewski rubla à conto, bo zdechnę ci przed przedstawieniem.
— I mnie musisz dać, bo przecież w takich butach graćbym nie mógł.
— To i o nas niechże dyrektor nie zapomni. Jańcio zarobi laubzegą, to oddamy.
— Dobrze, dobrze, robaczki, cudnie, tylko, jak was kocham, mniej więcej mam rubla, całego rubla w kieszeni — tłómaczył się Korczewski bardzo gorąco, bo zaczęli się rzucać i dogadywać, ale uspokoił wszystkich Zakrzewski.
— Ja mogę państwu pożyczyć piętnaście rubli, do podziału, oddacie mi po przedstawieniu! —