Strona:Władysław Stanisław Reymont - Lili.djvu/90

Ta strona została uwierzytelniona.
84
WŁ. ST. REYMONT

blowaniem. Zakrzewski nie dbał o wygody, bo dni całe przesiadywał u Lili i tam również się stołował.
— Masz pan dziesięć złotych à conto.
— Dziękuję! — rzekł cicho Olkowski, podnosząc się z siennika, na którym leżał okręcony w kołdrę i różne łachmany, bo w mieszkaniu było bardzo zimno.
— Gramy w przyszły czwartek! — Zapalił swoją lampę, bo Olkowski czytał przy świecy, przylepionej do podłogi.
— Czy ja mam jaką rolę?
— Nie wiem, ale przypuszczam, że pan coś będzie pokazywał.
Nie odrzekł zaraz, tylko przy-