Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T1.djvu/210

Ta strona została uwierzytelniona.
206

Rebeki. Nakouiec miss Briggs wpadła na wniosek że tylko dawniejszy jakiś pociąg sercowy, mógł według niej, skłonić młodą dziewczynę do odrzucenia tak świe tnego losu.
— Ty nigdybyś nie odmówiła, nie prawdaż, moja Briggs? — rzekła miss Crawley z dobrocią.
— Czyżby mogło być dla mnie większe szczęście jak zostać bratową miss Matyldy Crawley?
— Otóż ja ci powiadam że Becky potrafiłaby zachować się dobrze na stanowisku lady Crawley.
Miss Orawley była zwykle bardzo liberalną tam, gdzie ją nie czekała żadna strata, żadna ofiara.
— Rebeka ma bardzo dobrą głowę — mówiła Matyl da — ręczę ci że ona w małym palcu ma więcej rozumu aniżeli ty w całej twojej osobie, moja Briggs. Cóż można zarzucić naprzykład manjerom Rebeki, szczegolnie od czasu kiedy ja uformowałam ją prawie? Można zaraz poznać w niej rasę Montmorensy’ch; to daremna, moja kochana Briggs, dobra krew coś znaczy przecie. Chociaż co do mnie, zawsze jestem wyższą od tych przesądów; ale muszę przyznać że rola lady Crawley byłaby stosowniejszą dla Rebeki jak dla tej biednej córki kramarza.
Briggs broniła zawzięcie swego wniosku i ciągle mówiła o silnem uczuciu, które musiało wstrząsnąć gwałtownie sercem Rebeki.
— Wszystkie ubogie i opuszczone dziewczęta — mówiła mis Crawley — mają zawsze w głowie jakiś głupi ramans; i cóż ci dała twoja miłość dla tego nauczyciela kaligrafii? Nie ma czego szlochać, uspokój się