Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T3.djvu/355

Ta strona została uwierzytelniona.
351

Franciszek słyszał tylko dwa ostatnie frazesa przemowy, jaką jego pan wystosował sam do siebie w porcie Rotterdamskim. Statek wspomniany był tak blisko, że major mógł dokładnie odszukać wzrokiem to samo miejsce, na którem siedział obok Emmy kiedy podróż swoją zaczynali. Ale o tem wszystkiem należało już zapomnieć; jutro major miał wylądować w Anglji i natychmiast wejść napowrót do służby.
Z końcem czerwca dwór księstwa Pupernikel i całe prześwietne towarzystwo tej stolicy rozsypywało się na wszystkie strony świata, by zaczerpnąć sił i zdrowia u życiodajnych źródeł, rozerwać się nieco, próbując szczęścia w niewinnej ruletce, użyć gastromonicznych rozkoszy w towarzystwie niemniej kosmopolitycznem jak i wyborowem, i nakoniec przepędzić lato w miłej bezczynności.
Przedstawiciele dyplomacji angielskiej w Puperniklu udali się w części do Cieplic, w części zaś do Kissingen, a ich rywale, dyplomaci francuscy, zamknąwszy podwójnym obrotem klucza drzwi swojej kancelarji, pociągnęli ku Ostendzie. Członkowie panującej w Puperniklu rodziny również jak skromni śmiertelnicy do wód wyjeżdżali, albo szukali spokoju na ustroniu, w jednej z swoich letnich rezydencji. Ktokolwiek zresztą miał choćby najsłabsze pretensje do dobrego tonu musiał wyjeżdżać jak inni; więc i doktor Glauber, nadworny książęcy lekarz, uległ wespół z panią baronową ogól nemu prądowi. Wprawdzie pora kąpielowej kuracji była dosyć nawet korzystną dla doktora Glauber’a, który umiał połączyć przyjemność z interesem. Najulubień-