Strona:W. Tarnowski - Poezye studenta tom IV.djvu/95

Ta strona została przepisana.

ciągnąc rękę ku niebu, jęczała jak gołąb z ramiony chcący z ziemi ulecieć w niebo: kocham! on przebaczy!...





GOLGOTA.

Ku Golgocie dąży Marya — Marya Magdalena, siły jej opadają — ziemia się zatrzęsła, zasłona rozdarła się w świątyni — i w niej serce się rozdarto ale boleścią męki Chrystusa i część jego światową odrzuciła precz — szczyt kędy dąży strony i droga trudna, lecz oto idąc pod górę, spotkała wracającą Maryę Nazareńską jak lilię złamaną, twarz jej była jak gwiazda blada — a wsparta była na Janie Apostole — i obok szła dziewica Weronika i blady człowiek imienia Agabus...
Błogosław mi! matko boleści... zawołała Magdalena padając u nóg jej jako ptak zraniony — o błogosław, bym doszła do szczytu modlić się u krzyża jego. — Wtedy Matka boleści ręce swe białe złożyła na ciężkiej głowie sieroty i rzekła «Idź!» a Weronika ukazała jej chustę białą z twarzą Boga człowieka z całą męka i missyą jej — a wtenczas powstała silna — i szła dalej pod Golgotę Marya Magdalena.




Wieczór osłonił ziemi szczyty, noc schyla, się nad Judeą — biedna Judeo!... głuchsza noc Cię pochłonie... noc wieczna, nieprzespana — a dzieci twe rozsypią się po kuli ziemskiej jak mrówki, którym rozwalono mrowisko, jak orłowie, którym burza rozerwała gniazdo... Coraz ciemniej nad ziemią — chmury lecą po żałobnem niebie a na Golgocie wielka cisza — jak po burzy — Golgota zadumana wznosi swe skronie nad Jerozolimą i duma!... o dniu dzisiejszym... pusta już Golgota — ale dziś tłumy deptały jej szczyt — oto trzy krzyże stoją wbite w ziemię i niosą w górę wielkie ramiona, dwa, grubsze po boku a jeden gładki w środku wyciąga na świat pokrwawione ramiona niezemdlałe — i niemi błogosławi światom! światów! Dziś był straszny dzień męki i skonu albowiem na dwóch krzyżach skonały dwa łotry — a wśród nich Jezus Nazareński. Ale