Strona:W Sudanie.djvu/16

Ta strona została uwierzytelniona.

w jedno ze zmartwiałym od spiekoty krajobrazem. Czas jakiś jeszcze widziała Joanna-Marya tkaninę, nad głową towarzyszki powiewającą, a potém już nic... prócz bielejących piasków drogi.

..........................

W tymże samym czasie, gdy odchodziły kobiety i dzieci, ruszał téż z miejsca obóz mężczyzn.
Gaet iść miał ze swoją kompanią, wyprawioną do wsi Nafadie po to, by załogę tam utworzyć. Reszta oddziału szła w przeciwną stronę.
Joanna Marya wyszła teraz z zarośli, w których się ukrywała, i patrzała na mały oddziałek, stępą z miejsca ruszający, po którego bokach kłusowali na koniach oficerowie.
Jeden z nich, wyższy od innych, wyłącznie zwracał jéj uwagę. Kask z białéj wełnianéj tkaniny, podbity rdzeniem bzn dzikiego, zakrywał mu więcéj niż połowę twarzy; ale gdy, wypadkową jakąś myślą wiedziony, odwrócił na bok głowę, rysy jego, z boku ujrzane, uderzały wyrazem prawdziwéj słodyczy męzkiéj, a podbródek mięsisty i wydatny znamionował energią i wolę. Z tém spojrzeniem głęboko osadzonych oczu, z tą postawą muskularną i silną, przypominał Napoleona w czasach, gdy młody wódz oblegał Tulon.
Mała z Phoulów plemienia dziewczyna patrzała na oddalającego się Gaeta, wzywając bogów swoich i całując swoje gri-gri, rodzaj amuletu, zawieszonego na szyi pod licznemi z muszel naszyjnikami.
Od chwili wyruszenia z Dakar, rozmiłowana w urodzie młodego Bretończyka, Joanna-Marya, krok w krok za nim idąc, usługiwała mu troskliwie; w nużących godzinach południowych nikt tak, jak ona, nie potrafił wynaléźć mu cienistego schronienia i ucieszyć go świeżą wodą, któréj pełną tykwę niosła na głowie, przytrzymując ją zręcznym ruchem do góry podniesionych ramion. Ona téż chłodziła mu spieczone skwarem czoło przyłożeniem drobnych, zawsze zimnych rączek swoich, których dotknięcie sprawiało młodzieńcowi wrażenie nieopisanéj ulgi. Zapadał wtedy w sen, jak śmierć głęboki, sen niepokojony marzeniami, które dręczą jak zmora, a z których człowiek budzi się zmordowany, bez przytomności, jak ktoś, co z niezmier-