Strona:Wacław Filochowski - Przez kraj duchów i zwierząt.djvu/140

Ta strona została przepisana.

sze, taki już jestem nieprzemakalny. Bo w życiu to bywa tak,
— Niby jak? — sennie podtrzymuję djalog.
— Toż mówię: tak. Tak albo inaczej, ale zawsze bywa. Kiedyś miałem duże nawet przedsiębiorstwo. Fiuuuu! Poszło! I dziś jestem jak ten nie przymierzając bezwodnik węgla.
Posępnie opuścił dymiącą głowę.
— Cóż to za dziwna przenośnia...
— Zupełnie zwykła. Bezwodnik węgla, ponieważ wody nie znoszę, a ten interes, który straciłem, to był właśnie skład węgla,

— Trrruskawiec! — wrzasnął konduktor, gdy pociąg zatrzymał się na gwarnej jakiejś stacyjce.





XVII.
KILKA SŁÓW O ROZTERCE UZDROWISKOWEJ
I O INNYCH RZECZACH.

A zatem Truskawiec, miejsce kędy spieszą opuchłe wątroby, przekrwione kiszki, skamieniałe nerki, rozszerzone lub zwężone worki sercowe, zwapniałe tętnice, Tutaj przy dźwiękach orkiestry zakładowej na żwirowych deptakach przyglądają się sobie modnie ubrane obojga płci zołzy, anemje, złogi moczanowe. Tutaj na pokutę.przyjeżdża przyzwyczajenie do., jednej mocnej“ przed obiadkiem, oraz inklinacja do „dwóch piwek“ przy obiadku, do koniaczku po obiadku, do cygareczka po kawusi z likierkiem, tu przed lekarzami spowiada się i kaje popęd do obżarstwa, opilstwa i innych grzechów, nie mniej przyjemnych w chwili wykonywania.
Truskawiec, unikat podobno, rzekomo perła wód