Strona:Wacław Gąsiorowski - Emilja Plater.djvu/261

Ta strona została przepisana.

Dallwig poruszył się. Na ustach zawisły mu nowe zaklęcia.
— Gdybyś pani...
— Nasze drogi nie od dziś się rozchodzą. Słyszycie, baronie?!... To mój zew jedyny! Nie znam nadeń silniejszego!... Mości Stęgwiłło, weźmiesz od pana oficera parol według regulaminu.