Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/106

Ta strona została skorygowana.


a tymczasem jeden cel we wszystkiem — pozyskać sobie człowieka, trafić doń, zjednać możliwemi środkami! A tyś już przelękła się o siebie... Chwalę skromność, ale Duroc to nie jakiś tam imć pan Gorajski!... Nie neguję że istotnie ozdobą możesz być każdego reunionu... ale co hołdów takich, przyjmować się nie wzdragaj... przy boku Kolumny-Walewskiego jesteś!... Tom się uśmiał!... Ot, koncept waćpani przyszedł!...
Pewność szambelana udzieliła się i pani Walewskiej. Istotnie, w oświetleniu pana Anastazego, wszystkie wypadki nabierały innego znaczenia.
To, co szambelanowa skojarzyła, przedzierzgnęła jedną nicią, rozpoczynającą się w Jabłonnej — rozpadało się.
Wszak być może, iż cała ta niespodziewana prezentacja u stopni karocy cesarskiej nastąpiła na dźwięk „Walewska“... może to spotkanie posłużyło za okazję do zbliżenia się, do pozyskania męża przez żonę...
Szambelanowa mimowoli podniosła oczy na pana Anastazego i znów ją zdjęła wątpliwość. Do jakich celów, do jakich zamysłów mógłby być im potrzebny Anastazy, człowiek, który, mimo swych przechwałek, był tylko magnatem, nie miał ani popularności, ani zbyt wielkich wpływów, ani przenikliwości, ani żadnych talentów?!... A który nadto ostatkiem woli bronił się przed niemocą! Czyżby tak dalece nie potrafiła ocenić męża, czyżby nie umiała się na jego zdolności poznać?!... A może oni są w obłędzie, może im zaimponowała fortuna i nazwisko Walewskich?
Lecz co znowu znaczyły te uwagi Duroca, te jego dziwne zwroty i apostrofy?
Pani Walewska raz jeszcze ponowiła swe przypuszczenia, usiłowała zwierzyć się z obaw, była bliską wyznania mężowi całej swojej tajemnicy — lecz zbita z tropu całym szeregiem przechwałek, ośmieszona w każdem przypuszczeniu, pomówiona o nieświadomość wielkiej gry politycznej — umilkła,