Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/141

Ta strona została skorygowana.


— Spełnił tylko otrzymane polecenie!... Wszak pani nie wątpi, że komu innemu zależało tu na jej obecności?...
— Nie wiem — nie rozumiem!...
— Będzie pani miała sposobność przekonać się... Czy wolno prosić panią o wyświadczenie mi zaszczytu przetańczenia ze mną kontredansa?...
— Niezmiernie obowiązana za honor... lecz, panie marszałku... właśnie mam tancerza... przyrzekłam już porucznikowi Bertrandowi!...
Duroc spojrzał ku porucznikowi i uśmiechnął się filuternie.
— Ach!... Jeżeli tak... Więc pozwoli pani, abym był pierwszym po kawalerze Bertrandzie?...
— Niezawodnie panie marszałku! — rzekła pani Walewska, nie ukrywając prawie zadowolenia z tak zręcznego uchylenia się od tańca z marszałkiem, a co ważniejsze, od słuchania drażniących ją półsłówek.
Duroc teraz dopiero zwrócił się do pana Anastazego i księżnej Jabłonowskiej — wycedził kilka uprzejmych frazesów i zagadał o świetności balu.
Księżna, którą rozmowa bratowej z marszałkiem do głębi poruszyła, czuła się powołaną do załagodzenia odprawy danej Durocowi.
— Niezmiernie, nieskończenie żałujemy!... Ale to się tak stało!... Marie, naturalnie mimo całej chęci, nie mogła cofnąć danego przyrzeczenia kawalerowi Bertrand!...
Marszałek uśmiechnął się sarkastycznie.
— Jak na spóźnionego dostąpiłem i tak wielkiej łaski — mam drugie miejsce!...
— Zawsze to krępuje!... Czy kawaler Bertrand jest znanym panu marszałkowi?...
— Owszem, bardzo zdolny oficer, służbista — ma przyszłość przed sobą — ma!...