Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/148

Ta strona została skorygowana.


lanowa, uderzona dziwnym odcieniem głosu księcia Frioulu.
Duroc uśmiechnął się nieznacznie.
— Służba ordynansowa przy sztabie cesarskim nie ma względów!...
— Lecz teraz czasowo kroki wojenne są zawieszone?...
— Kto wie!... Najjaśniejszy pan poniósł właśnie porażkę... zdwoić trzeba siły, aby bodaj częściowe odnieść zwycięstwo...
— Czy być może?...
— Tak, pani szambelanowo, i to w powrotnej drodze z pod Pułtuska!...
— Panie marszałku, napróżnobym się siliła sprostać jego dowcipowi!...
— Pani nie wierzy w Dalilę?...
— Tak — lecz boleję nad upadkiem Samsona!...
— A jednak, cóż piękniejszego nad widok siły, mocy, potęgi — chylącej się przed wcieleniem piękna.
Szambelanowa nic nie odpowiedziała — całą jej bowiem uwagę chłonęło otoczenie, w którem się znalazła... o kilka kroków przed nią stał cesarz.
Pani Walewska nie mogła opanować niepokoju i ozwała się do Duroca:
— Panie marszałku, z którą parą naprzeciw tańczymy?...
— Pani ma wątpliwości?...
— Nie wiem!...
— Czy pani sądzi, że pozwolonoby tańczyć komu innemu z panią!... Mistrz ceremonji pan de Ségur... daje znak!... Pani będzie łaskawa nieco w lewo...
— Ależ tu cesarz tańczy...
— Właśnie mamy z nim vis-á-vis!...
Rozległy się dźwięki kontredansa.
Napoleon z panią Aleksandrową Potocką wysunął się ociężale naprzeciw Duroca i pani Walewskiej.
Szambelanowa ledwie odróżniać mogła takty muzyki,