Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/160

Ta strona została skorygowana.


— Jeżeli koniecznie sobie życzysz!... Proszę!... Widzisz, nie masz doświadczenia!... Bardzo szczęśliwie się stało z kontredansem!... Radziwiłłowa mi winszowała przed chwilą!... Ogólne zdumienie!... Będzie jeszcze większe... jeszcze większe...
Pani Walewska nie słuchała słów męża — pragnąc co prędzej zejść ścigającym ją zewsząd oczom.
We drzwiach do bocznej sali — Walewscy spotkali panią Aleksandrowę Potockę z panem Flahaut i młodym porucznikiem Ornano.
Et voilá! — zakrzyknęła wesoła pani Aleksandrowa — właśnie o tobie, droga, mówiliśmy!... Pozwól... Książę Ornano!...
Szambelanowa ledwie zdążyła odpowiedzieć na ukłon porucznika — gdy pani Potocka odciągnęła ją ze śmiechem na stronę.
— Panowie pozwolą!... My, kobiety, zawsze mamy coś do zwierzenia sobie!... Droga moja!... Nawet nie miałam „momentu“ w kontredansie!... Stęskniłam się do twego widoku!... Byłaś cierpiącą?...
— Tak trochę!...
O mon Dieu! — prawiła bez wytchnienia Anetka Tyszkiewiczówna. — Lecz jesteś dobrze!... Niezmiernie się cieszę!... Twoja toaleta.. bardzo! Jabym puściła tylko jeszcze jedną fałdę... o tu, od ramion!... Admiruję cię!... Klasyczny pomysł!... Nie każdemu wpada „w gust!...“ L’empereur! Uważałaś!... Po prostu ambarasował mnie... Do łatwych nawykł zwycięstw! Dałam mu do zrozumienia!... Ale!... Twój strój go drażnił!... Ledwie mu wytłumaczyłam!... W rzeczach piękna jest bardzo „pojedynczy!...“ Pozwól, niech cię ucałuję!... Czy to prawda, że wezwał cię na rendez-vous do Jabłonnej?!... Nie! Byłam przekonaną!... Powiadali!... Czego bo nie mówią!... Słyszałaś pewno o Lubomirskiej?... Lecz... nie-