Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/161

Ta strona została skorygowana.


podobna panów pozostawiać samych!... Mówiłyśmy o panu, panie Flahaut!...
Adjutant sztabu skłonił się dworsko.
— Wypada mi tylko podziękować...
— Szambelanowa znajduje pana sentymentalnym!...
— Anetko!...
— Już się cofasz?!
— Czyż można być innym w tem gronie?!... Kapitulować trzeba co chwila!...
— Panie Flahaut! Pan mówi o poddaniu!... Warunki...
— Gotów jestem przyjąć najcięższe!...
— A pan, panie szambelanie!... Zawsze pełen sił i życia!...
— Nasze pokolenie — zaczął z namaszczeniem szambelan, lecz Anetka nie pozwoliła mu dokończyć i wróciła się do Ornana.
— Pańskie pragnienie spełniłam!... Miło mi niezmiernie, że zdołam być dlań dobrą wróżką!...
— Pani!...
— Tak, Marie!... Porucznik pałał chęcią poznania cię!...
— Państwo dokąd!...
— W sali gorąco! — objaśnił szambelan.
— A my do sali właśnie!... Książę!... Proszę korzystać — podaj ramię pani szambelanowej!...
Ornano przysunął się zamaszyście do pani Walewskiej.
Szambelan skrzywił się nieznacznie — lecz pani Aleksandrowa szepnęła doń ze złośliwym uśmiechem.
— Kuzyn cesarza!...
Pan Anastazy spojrzał niedowierzająco na Potockę — lecz ta kiwnęła mu twierdząco i rzekła głośno:
Oui, oui, c’est ça.
Szambelan spojrzał z uszanowaniem za idącym już obok jego żony porucznikiem i, po namyśle, zawrócił do sali.
Pani Walewska szła, prowadzona przez porucznika, nie