Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/174

Ta strona została skorygowana.


bym, że na nas patrzy! Odwróćmy się właśnie na złość im!... Ale, bo cóż tak wszyscy ku nam spoglądają!...
— Zdaje ci się! — odrzekła cicho pani Walewska, spostrzegłszy już od kilku sekund, że przez zrobiony przed nią przestwór ścigały ją znów natarczywe spojrzenia.
Żanetka odgadła szambelanowę.
— Marysieńko, to na ciebie!...
— Zdaje ci się!...
— Póki tu ciebie nie było, nikt nawet spojrzeć nie chciał! Już tylko nie przecz!... Ach, jak to musi być przyjemnie! Zazdroszczę ci!...
— Lecz Żanetko!...
— Pozwól mi przyjść do słowa! Jesteś uznana za najpiękniejszą! Mówił mi Thomas Łubieński, a wiesz, że on nigdy nie kłamie — sam mi to mówił!... Nie uwierzysz, jak się czuję dumną! Żeby jeszcze Wiktor!... Pojutrze będzie obiad wielki u księcia Borghese! Macie już zaproszenie?... Będziesz? No, oczywiście, że musisz być!... Ja nie wiem!.. Wątpię! Pani kasztelanowa pewno nie będzie chciała mnie wziąć!... Czasem tak się uprze... że... gorzej jeszcze, niż pani oboźna! Nie imaginujesz co Wiktor cierpi przez nią! Tyranizują go!... Miał uciekać do Paryża... Z trudnością odwiodłam go od tego kroku!.... Ach! Żebyś ty wiedziała, jak mi się chce jeść....
Szambelanowa, mimo całego swego rozdrażnienia uśmiechnęła się. Żanetka uważała za właściwe zakląć się.
— Przysięgam ci, że prawda! Roznosili cukry i chłodniki! Dla panów są podobno zastawione stoły! Lecz nam iść nie wypada!... A mnie okrutnie chce się jeść!... Joubert się spóźnił z suknią — tak, że na podwieczorek nie było czasu!... Narzekają wszyscy!... Marszałek Duroc idzie do nas!... Spójrz na lewo, z księciem Borghese...
Zaledwie pani Walewska miała czas spojrzeć ku stronie