Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/210

Ta strona została skorygowana.


o mnie! Przestańcie się mną zajmować! Samą chcę być — samą zupełnie.
Szambelanowa chciała jeszcze coś rzec, lecz wyrazy uwięzły jej w gardle.
Księżna zasmuciła się szczerze.
Ma chérie! Wiesz, jam dla ciebie gotowa! Ale cóż się stało! Wypośrodkować nie mogę przyczyny! Czyżby Anastazy? Jemu trzeba niejedno darować! Wchodzę w twe położenie — on musi być czasem insupportable — wiek, mówiąc między nami! Trzeba mieć filozofję i nie brać lada czego do serca... Będzie to nierozsądkiem! Wyjeżdżać!... Lecz co powiedzą ludzie?... Anetka czyha tylko, aby znów jakąś plotkę o tobie ukuć — a jeszcze teraz, po wczorajszem zajściu z Gorajskim... Powiadam ci — nielada taktu musiałam użyć, aby pani oboźnej wystawić, że cała ta okropna rozprawa między nim a Hercauem bez twego wynikła powodu!
— Rozprawa z Hercauem?
— No tak — tak! — przytwierdziła ze smutkiem księżna. — Pojedynkowali się — dość, że Gorajski ranny... Hercau, mimo wszystko, ma wpływy u księcia Bergu, a nawet u marszałka Berthier! Nie wiadomo, co z tego wyniknie! Drżę na samą myśl, żeby tylko się Anastazy o tem nie dowiedział — byłoby to okropne dla niego!... On jest taki uczuciowy!
— Gorajski ranny? — zagadnęła niepewnie szambelanowa.
Ma foi! Wójcickiego wzywali! Matce dali znać... Chevalier Hercau obszedł się z nim za surowo! Powinien był młokosowi darować! Sama mu to powiem! Więc widzisz, teraz twój nagły wyjazd potwierdzi tylko domysły!
— Nie wiem o niczem, nie dałam okazji...
— Moje dziecko — przecież mi nie potrzebujesz o tem mówić!... A jednak — w pierwszym impecie, zobaczywszy