Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/212

Ta strona została skorygowana.


i, powróciwszy szybko ze zmiętym listem — podała go księżnie.
— Oto moja odpowiedź! Przeczytaj, mościa księżno, i dowiedz się, czego nadewszystko obawiać się muszę!
Księżna z pobłażliwym uśmiechem wzięła do rąk list, rzuciła nań okiem i zmieszała się.
— Pozwól, moje dziecko! En! Któż to jest ów en!? Czy nie pan de Noailles!? Bezwątpienia to on?! Poznaję go po stylu! Nieznośny! Żadnej z dam nie daje spokoju!... Już ja sama się z nim rozprawię! Ale więc ten list tak cię rozdrażnił?
Szambelanowa skinęła twierdząco — księżna roześmiała się serdecznie.
— List przywiózł mi marszałek dworu!
— Duroc?! — wykrzyknęła księżna. — Czy być może!?... Więc przypuszczasz, że ta litera „en“...
— Marszałek rozwiał wszelkie moje wątpliwości!...
Księżna była tak poruszona tą wiadomością, że słowa wymówić nie mogła — dopiero po dłuższej pauzie, westchnęła przeciągle, poczem ujęła delikatnie szambelanowę za rękę i przytuliła ją do siebie.
Pani Walewska na ten oczywisty objaw współczucia odpowiedziała płaczem.
Chérie, Marie! — Wybacz, daruj — o, to musi przejmować! Ach, czyż mogłam przypuszczać, spodziewać się! Były wprawdzie widoki, ale mi przez myśl nie przeszło, żeby tak szybkie! Pozwól, niech cię uściskam!
Szambelanowa z całem sercem odpowiedziała na hałaśliwe pocałunki księżnej czując równocześnie, jak dalece była niesprawiedliwą względem siostry męża, jak niesłuszne żywiła ku niej uprzedzenie!
Księżna tymczasem przetarła oczy chusteczką, odchrząknęła uroczyście i ozwała się, rozpatrując uważnie list.