Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/222

Ta strona została skorygowana.


rada, przyjęcie na zamku, bal u Talleyranda, obiad u księcia Borghese, a potem bukiet od Duroca i kontredans z cesarzem! Waćpani wyobrażenia nie masz, ani czucia w przy stosowaniu się do świata, w którym pozwolonem ci jest się obracać, nawet nie posiadasz zachowania, by nie powiadać lada czego o tem, o czem nie masz imaginacji! Nasiąkłaś sejmikami, juchtem, alwarem, zajazdem od najmłodszych lat! Co ci na głowę nie spadnie, tego nie widzisz! Poniatowski chce się lansować — hrabinę przysłał na przeszpiegi, a ty nic?
— Nie chciałam przyjąć! — próbowała usprawiedliwić się pani Walewska.
— Nie chciałaś — wielka polityka! Ot mi statystka z Kiernozi! I pewnie, że na nic innego zdobyć byś się nie mogła! Inna właśnie starałaby się wyrozumieć przeciwnika, dotrzeć do zamysłów, najskrytsze myśli wypośrodkować, a ty co? Nic! Obawiasz się tylko, żeby cesarz nie rozmiłował się w tobie! Przyśniła ci się bajka o kopciuszku, czy o bosej młynarce!... Banialuki! Żadnego zastanowienia, żadnego współdziałania — szkoda słów, szkoda fatygi!
Szambelan machnął pogardliwie ręką, odsapnął i wyszedł, mrucząc pod nosem.
Pani Walewska, po wyjściu męża, odetchnęła z uczuciem ulgi. Zarzuty, któremi obsypał ją pan Anastazy, nie były dla niej nowiną, przywykła do nich, zżyła się z nimi — nawet znała je poniekąd na pamięć. Prawie zawsze z góry wiedziała, jaką w danej sprawie odbierze odpowiedź od męża — wiedziała o ukrytych niechęciach, żywionych dla całego szeregu osób, których imiona jej rodzic wymawiał ze czcią a przynajmniej z uszanowaniem — nigdy atoli ostry sąd szambelana nie dokuczył jej tak, jak dzisiaj!
Pani Walewska mało świadoma była istoty ostatnich wypadków — burza historji przeszła tak blizko nad jej głową,