Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/235

Ta strona została skorygowana.


że poniesie zasłużoną porażkę, nie przewidując, aby nie był zwiastunem szczęścia!... Droga Marjo! Pozwól mi tak cię nazywać. Przypadek zrządził, że dowiedziałam się o wszystkiem! Powiadam ci, cały dwór w poruszeniu, gubi się poprostu w znalezieniu sposobu przekonania cię, jak dalece jesteś nieostrożną! Szukają dróg, szukają środków, radziby zjednać cię sobie, drżą, aby ich pan nie ściągnął brwi, nie zgromił ich za to, że mu w tym razie usłużyć nie mogą!... Wyobraź tylko sobie, przecież nawet do mnie trafił! Co tu ukrywać! Duroc był przed chwilą u mnie, zaklinał mnie, błagał, abym użyła swego wpływu na ciebie! Zaślepiony! Czyżbym się podjęła tak poniżającej roli! Ledwie się uwolniłam od natręta! A co najzabawniejsze, że marszałek przemocą prawie namówił mnie do wręczenia ci listu! Patrz — oto list!... Domyślasz się od kogo pochodzi?
— Zechciej go pani zwrócić panu marszałkowi.
Pani de Vauban roześmiała się.
— Ach, na cóż to się zda? Możesz z łatwością udać... że nie rozumiesz jego treści!... Co prawda, nie przypuszczałam nigdy, aby „obywatel“ Bonaparte był tak sentymentalnym!... Posłuchaj tylko... „Pani! Może ten trzeci list będzie szczęśliwszym? Czem zasłużyłem sobie na to postępowanie! Wszak nie ja na twojej, lecz ty na mojej stanęłaś drodze, a wziąwszy ze mnie serce, uciekasz, chowasz się, unikasz! Czyż masz prawo odmawiać nawet tej odrobiny szczęścia, które sprawićby mi mogło bodaj jedno słówko odpowiedzi?...“ Bardzo trafnie i nadspodziewanie zgrabnie... nieprawdaż?
Pani Walewska darła nerwowo róg chustki.
Pani de Vauban spoważniała.
— Proszę mi za złe nie brać mimowolnego żartu!.. Pojmuję doskonale, że sprawa ta ma i odwrotną stronę bardzo poważną!... Jest to napaść!... Prawda, cesarz jest usprawie-