Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/242

Ta strona została skorygowana.


nieraz dokuczyć, teraz była panią i to zawdzięczając pani de Vauban.
Jakich sposobów użyła hrabina, aby zapewnić szambelanowej zupełną samodzielność, pani Walewska nie próbowała odgadnąć. Wiedziała tylko, że pani de Vauban odbyła trzy długie rozprawy z panem Anastazym, że w rozprawach tych brała udział i księżna, i pan Ksawery, a zresztą rezultat był dla szambelanowej tak doniosłym, że nie miała ochoty wypytywać się o sposoby użyte dla jego osiągnięcia.
Po tym dniu pełnym wrażeń i zmian, pani Walewska zerwała się wcześniej niż zwykle z posłania, narzuciła ciepły pudermantel i jęła się krzątać po gotowalni, żartując i przekomarzając się ze służebną i raz po raz próbując, czy, zapewniona jej przez hrabinę, samodzielność trwa jeszcze. Sposobności ku temu było niemało. Więc Baptyście, zapytującemu w imieniu pana Anastazego, czy można podawać pierwsze śniadanie odpowiedziała, że spożyje je u siebie, — Jouberta, przywołanego na życzenie męża, poleciła odprawić, — nie przyjęła przybyłej z wizytą pani Ksawerowej, portrety dwóch swoich poprzedniczek, żon pana Anastazego, kazała wynieść ze swego saloniku i zawiesić w jadalni. Jedna tylko okoliczność zwarzyła na chwilę usposobienie szambelanowej, oto podano jej olbrzymi bukiet fijołków z wyjaśnieniem, że przyniósł go do pałacu grenadjer gwardji, a pan Walewski żonie go odsyła.
Szambelanowa bez wahania kazała bukiet zwrócić grenadjerowi z oświadczeniem, że jest cierpiącą i że zapachu fijołków nie znosi.
Gdy służebna z bukietem odeszła, pani Walewska żałowała prawie swej porywczości, będąc przekonaną, iż pan Anastazy nie dopuści do takiej odpowiedzi.
Tymczasem służebna powróciła z wiadomością, iż „jaśnie