Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/27

Ta strona została skorygowana.


dla koligacyi z Radziwiłłami. Szambelan bowiem od dłuższego czasu był źle z synem.
Póki pan Ksawery był pełnym nadziei młodzieńcem, póty szambelan lubił nim się chlubić i szczerze myślał o promocyach dla niego, a ponieważ o te bywało coraz ciężej, więc ożenił go z Wodzińską, a w rok pierwszego wnuka powitał z odcieniem ukontentowania. Powtórne śluby pana Anastazego oziębiły nieco stosunki, zwłaszcza, gdy zapalny pan Ksawery jął mieszać się do spraw i partyi, które z natury swej niemiłe były ojcu.
Rozdział atoli ostateczny nastąpił w chwili, kiedy szambelan stanął u ołtarza z Łączyńską. Pan Anastazy niemal za obrazę sobie poczytał, że syn nietylko przyprowadził mu na tę uroczystość wszystkich dorosłych wnuków, lecz sam poważył się stanąć w pełni swej szronem, a nie pudrem okrytej czupryny, która dziwnie odbijała od peruki szambelana i jego zręcznie wygładzonych zmarszczek. A nadto pan Ksawery miał zwyczaj gawędziarski wspominania dawnych czasów i cytowania przy lada okazyi dokładnych dat, co już szczególnie na ostatniem weselu o febrę przyprawiło pana młodego i ostateczną obudziło ku synowi niechęć.
W ten sposób, bez burzliwych rozpraw, bez podniecających przymówek, stosunki między ojcem a synem zostały zerwane. Dopiero księżna Jabłonowska, rodzona siostra pana Anastazego, podjęła się złe naprawić, a raczej niedozwolić, aby brat jej, szambelan, dał się opanować takiej „płotce“, jaką była jego ostatnia żona, i nie skrzywdził tak pięknie „awansujących“ się synów pana Ksawerego.
Księżna wiedziała, gdzie należało uderzyć, aby połechtać ambicyę brata i pierwsze lody przełamać.
Trzy tygodnie trwała korespondencja, aż nareszcie szambelan dał się namówić na przyjazd do Warszawy. Urok Radziwiłłów zrobił swoje.