Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/275

Ta strona została przepisana.


— Dowodzi wszystkiego, tylko nie szczerości!... Dajecie się dobrowolnie tumanić, łudzić, że waszą przyszłością może być sojusz z mocarstwami wycieńczonemi. Zapominacie, że nad Renem stoi armja, gotowa każdej chwili dowieść moich słów!?
— Mogę zapewnić, sire, że dwór wiedeński nigdy nie miał bardziej pokojowych intencyj, jak dzisiaj, że nietylko sam ma szczerą wolę utrzymania stosunków przyjaźni, lecz radby przyczynić się do uciszenia burzy. Ale, najjaśniejszy panie... dwór wiedeński musi pamiętać o całości i granicach własnych, musi strzec wewnętrznego porządku! Tymczasem tu, — zaczyna się szerzyć pożoga, pożoga tak blizka, tak związana naturą palnych materjałów z Galicją, tak nieokiełznana w swoich granicach, że, najjaśniejszy panie, mój monarcha zmuszony jest pamiętać o niebezpieczeństwie, nie znając zwłaszcza ani zamysłów twoich, sire, ani kresu roznieconego ruchu!
Napoleon ściągnął brwi i postąpił kilka kroków ku wolnemu pod balustradą miejscu, zaczem rzucił nerwowo.
— Czas po temu, abyście pamiętali, że ja dotrzymuję traktatów, złożyłem po temu dowody!...
— Lecz nie o traktat idzie, ale o wypadki stojące po za nim!
— Macie na granicy galicyjskiej kordon neutralności!
— Cóż on znaczy, gdy tysiące proklamacyj z podpisami Dąbrowskiego i Wybickiego, a w twojem, sire, imieniu przenika, burzy umysły spokojne, podnieca dezercję, wywołuje zadufanie w twoją, najjaśniejszy panie, opiekę!
— To niepodobna!
— Mój monarcha pragnąłby temu nie dawać wiary, lecz wicegubcrnator Wurmser codzień nadsyła przejęte proklamacje, a komendant kordonu, hrabia Neupperg...
— Dosyć, generale! Jeżeli coś podobnego dzieje się, to