Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/278

Ta strona została przepisana.


zać i was! Cenię poświęcenie, żywię dobre ku wam intencje, lecz żądam posłuszeństwa! Wieki was powaliły — lata mogą postawić! Lata, lecz nie dzień! Wy jesteście rozburzem Europy, tu poczynają się i ścierają nietylko wasze sprawy, lecz najdrażliwsze potęg bolączki! Z niemi liczyć się trzeba! A potem, gdzież wasza siła, gdzie dowody, że spróchniały pień się zieleni? Słowa? w tych jesteście mocni — czynów jeno nie staje. Zresztą, pamiętajcie, że tego, czego w was samych niema — nie da wam żadna interwencja, żaden układ!
— Najjaśniejszy panie — szepnął Wybicki, garbiąc się pod ciężarem słów Bonapartowych — więc rozkazuj, co czynić!
— Trzymać się ściśle granic prowincji pruskiej, No, a nadto, nauczyć się spokojnego sądzenia o rzeczach! Bassano!
Maret przystąpił do cesarza.
— Patrz na pana Wybickiego! Gorący człowiek, gdyby był na twojem miejscu, w ciągu tygodnia mielibyśmy całą Europę przeciwko sobie... No, no panie Wybicki, nawet kiedy tak ponuro spoglądasz cenię cię zawsze!
Wybicki skłonił się. Napoleon zwrócił się ku księciu Poniatowskiemu.
Rozmowa Wybickiego z cesarzem i wzruszenie pierwszego nie uszły bacznych spojrzeń gości księcia Borghese.
Wybicki, chcąc uniknąć natrętnie ciekawych pytań, któremi już go zaczęto zasypywać, przystanął przed Muratem, wszczynając rozmowę o spodziewanych transportach prowiantu dla wojsk, mających nadciągnąć z Wielkopolski, ostrożny atoli książę Bergu zbył go kilku słowami.
Wybicki zwrócił się do Talleyranda, ten równie szybko przerwał rozmowę. Nie lepiej potraktowali go i pan de Ségur i nawet książę Borghese.
Podejrzenie, iż Wybicki wpadł w niełaskę, wyprostowało