Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/288

Ta strona została przepisana.


ta... że italska kampanja, obsypując najjaśniejszego pana laurami, zburzyła dawne szczęście!... Czyż teraz jeszcze niewłaściwem się pani wyda, że chce je zdobyć, zakosztować, poznać naprawdę! Pani nie spostrzegła, iż w chwili, kiedy panią tknęła myśl zabiec cesarzowi drogę tam, pod Jabłonną, rządziło panią przeznaczenie... Czyż jemu chcesz się opierać!... Gdybyś mogła widzieć samą siebie wówczas, gdy wsparta na stopniu karety, wymawiałaś swe piękne, płynące z serca powitanie!... A teraz temu samemu odmawiasz życzliwszego spojrzenia!...
— Cześć moja, panie marszałku, na chwilę się nie zmniejszyła.
— Z całego serca dziękuję pani za te słowa! — podchwycił żywo Duroc. — Dla cesarza będą nie małą radością!...
— Obawiam się, żebym nie była źle zrozumianą.
— Proszę mi zaufać. Zbyt panią poważam, cenię, abym ośmielił się bodaj sylabę zmienić...
— A mimo to boję się, obawiam...
— Nie, pani szambelanowo, lęk tu nie na miejscu.
— Ekscelencjo! — szepnął nieznacznie za plecami Duroca pan Filip de Ségur.
Marszałek dworu rzucił wzrokiem ku cesarzowi. Napoleon podniósł się z fotela.
Za przykładem cesarza, poszli wszyscy biesiadnicy, przerywając ledwie co rozpoczęte wety.
Talleyrand z tego powodu nieomieszkał ukuć cichaczem kilku złośliwych konceptów i podzielić się z nimi z księżną Jabłonowską.
Księżna była zachwyconą dowcipem ministra.
— Jakie to trafne! Niezrównane!...
— Lecz i bolesne, bo lody ananasowe przynosiły zaszczyt nietylko cukiernikom, lecz i podniebieniom! Vincent spieszył się tak, iż obawiam się, czy sobie ust nie odmroził!... Radzi-