Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/303

Ta strona została przepisana.


lecz nie o nią idzie! Pani dobrodziejka rozumie — cesarz, Napoleon!
— Nie wiem, co waszmość masz na myśli!
Bolesza mrugnął znacząco oczkami i jął cedzić z naciskiem.
— Cesarz jest osobiście tą sprawą dotknięty! Gubernator Gouvion ma rozkaz aresztowania kawalera de Gorajskiego i pociągnięcia do surowego responsu! Tak ci jest, niestety! Parole d’honneur, szelmą byłby każdy, ktoby inaczej postąpił! Hercau zemścił się podwójnie, bo nietylko dźgnął niespodzianie, ale potem oskarżył. Obraza majestatu urosła w oka mgnieniu! Krótko mówiąc, pani szambelanowo dobrodziejko, sytuacja okrutnie smutna, cały ratunek w pani!
— We mnie — ależ gdybym mogła tylko! Kawaler Gorajski chyba nie wątpi, że pomnąc na...
— Otóż właśnie — otóż właśnie! — przerwał żywo Bolesza. — Tu moja śmiałość znajduje usprawiedliwienie! Zabiegaliśmy, tędy i owędy szukając zwalenia całej sprawy, aż gdy się wszystkie środki wyczerpało, imć pan Stanisław za rękę mnie ujął i powiada: — Do niej idź — niby do pani szambelanowej dobrodziejki — ona mnie nie opuści, ona nie da zginąć, ona mi rękę poda! — Tak mówił, parole d’honneur! Człowieka aż szarpało!
— Gdyby tylko moje wstawiennictwo na co się zdało!
— Niezawodnie, pani dobrodziejko! Wszak, mówiąc bez osłonek, serdeczne zachowanie dla jej osoby stało się przyczyną, tedy nikt tu złego nie naprawi skuteczniej.
— Pragnęłabym szczerze — i mniemam, iż marszałek Duroc nie odmówi.
— A nie marszałek, pani szambelanowo. Marszałek tu nic nie wskóra, trzebaby wprost do cesarza samego!
— Ależ, mości Bolesza, toć dostęp niełatwy.