Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/308

Ta strona została przepisana.


chciałem cię trudzić, potem, mówiono mi, że jest u ciebie Bolesza! Wolałem ci nie przeszkadzać!... Wyglądasz dziś nadspodziewanie! Wczorajszy obiad zrobił wrażenie wstrząsające, roztrzygające! Pozwól się ucałować! Jesteśmy ustaleni! Rozumiesz, ustaleni! Sumitować się aż muszę z mego dawnego powątpiewania! Wykazałaś się takim taktem politycznym, że słów nie mam! O tobie tylko mówią! Gutakowski nawet stracił rezon, a zaskoczony, powiada: — Spiritus flat, ubi vult! Juści, musieli się poznać, przeszłaś spodziewania. Wczorajszy obiad ustalił nas, fundamenty ugruntowane przeze mnie wzmocnił, no i „Dąbrowszczyków“ w pałąk zgiął! Co tam „Dąbrowszczyków“! Małachowski o swoim sejmie limitowanym zapomniał i zaprasza się z odwiedzinami!
Szambelanowa słuchała wynurzeń radosnych męża, nie umiejąc ani podzielić ich, ani na nie odpowiedzieć.
Pan Anastazy trzasnął hałaśliwie pokrywką tabakierki, mrugnął znacząco na żonę i, przeciągając ręką od prawego ramienia przez zapadnięte piersi do lewego boku, oświadczył z naciskiem.
— Najpierw tutaj! Uważasz!
— Co takiego?
— Tutaj! — powtórzył pan Anastazy, ponawiając ruch ręki. — Tutaj się należy!
— Ależ nie wiem!?
— Wielka wstęga legji! — objaśnił szambelan z lekką wymówką w głosie. — Wielka wstęga! Będzie niezawodnie, a potem dopiero pomyślimy o dalszych honorach!
— Tak, tak, pewnie.
— Ciebie będą chcieli na damę dworu, chociaż nie wiem, czyby wypadało! Powiadają, iż to odznaczenie wielkie i przywileje, to się rozważy dopiero, no, ale zawsze możesz wspomnieć, o Ksawerym także wspomnij! Wezmę go do swego boku