Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/314

Ta strona została przepisana.


lila! Rozumiem, wystarczają ci upodobania La Vallière, bez ambicji pani de Pompadour! Lecz w takim razie, jeżeli działać nie chcesz, nie przeszkadzaj przynajmniej, nie odmawiaj pomocy, odezwania przychylnego nie skąp, pomnij na ziemię, z której się poczęłaś, pomnij na prochy twego rodzica!!...
Marszałek odetchnął ciężko.
— Waszmość pani nie odpowiadasz?!
Szambelanowa podniosła z wysiłkiem głowę i wyjąkała cicho.
— Mości marszałku, przynajmniej imienia ojca mego nie wypominaj!
— Nie chciałem waszmość panią urazić!
Pani Walewska porwała się z miejsca, oczy jej rozgorzały.
— Po raz wtóry powtarzasz toż samo — a mimo to nie wahasz się wypowiadać najobelżywszych suppozycyj, cieniem domysłów i wróżb szarpać moje dobre imię? Za kogo mnie uważasz, mości marszałku, czem dałam okazję, abyś mnie na kochankę czyjąkolwiek sforował!
Małachowski stropił się.
— Waszmość pani daruje, lecz sympatje, które sobie zaskarbić zdołałaś u cesarza!
— Są snać klątwą mego spokoju, mego życia, bo mnie na takie, jak twoja, panie marszałku, narażają napaści! Czego wy ode mnie chcecie, czego żądacie, dokąd zaprowadzić usiłujecie!?
— Lecz cesarz!
— Powiedziałam mu, że mam męża, i tobie powtarzam to samo, panie marszałku! Tamten pościg oburzał mnie, lękiem przejmował, ale dotąd utrzymywał w mniemaniu, że... że... że do niego nigdy nie posunęliby się ci, których od dzieciństwa czcić i szanować mnie nauczono! Tymczasem, widzę, że by-