Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/342

Ta strona została przepisana.


Hrabina dosyć powolnie spieszyła z pomocą księżnie, a snać solom nie wierząc, uciekła się do perswazji.
— Stało się, co się miało stać! Przeznaczenie było zapisane!... Sama nie spodziewałam się tak szybkiego postępu! Ale nie wróżę mu długotrwałości! Wątpię, czy ją będzie stać na utrzymanie afektu!...
— Mów, mów! — szeptała na wpół omdlałym głosem księżna — bo to oswaja uczucie... hartuje...
Marie zbywa na instynkcie, jest parafjanką! Mówię, naturalnie, między nami! Gotowabym przysiąc, że za miesiąc idylla pryśnie dla sprytu pierwszej lepszej aktorki... Napoleon nie zwykł się bawić w sentymenty!...
— Mów, mów droga!
— Cóż, mam mówić więcej! Tymczasem stoi u szczytu! Twoje, księżno, refleksje, są spóźnione, nie przeszkodzisz temu, co się stało, a raczej sama się...
Hrabina nie zdołała dokończyć zdania, spowiły ją bowiem objęcia księżnej.
— Droga, jedyna, kochana przyjaciółko! Póki życia! Ma foi, nie wyrażę się! Słyszysz sapkę?... Sercowa!... Prawda z ust twoich przemawia! Obowiązek wymaga, abym się dla niej poświęciła, abym się zaparła siebie!... Przy niej trzeba stanąć i nad nią czuwać! Bo jeżeli ja ją odstąpię...
— Ależ przed chwilą... — wtrąciła ironicznie hrabina.
— Nie sądziłam... „Dziś o dziesiątej wieczorem“. — „Ce uprzedzony!“ — To przechodzi pojęcie... to... to!... Pozwól, moja najdroższa! Muszę!...
— Dokąd?!...
— Nic! Zaraz ci służę!... Muszę!...
Księżna pochwyciła za tren swej powłóczystej sukni i zawróciła szybko do salonu.
Pani Walewska wiodła była właśnie pustą rozmowę z Rautenstrauchem, słuchając z całym wysiłkiem cierpliwości ba-