Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/379

Ta strona została skorygowana.


tobą kierowały!... Wystarcza mi, że jesteś przy mnie, że twoim widokiem mogę się upajać!...
Głos cesarza miękł, cichł — oczy Napoleona gorzały.
— Najjaśniejszy panie, pozwól mi już odejść!
Bonaparte roześmiał się pobłażliwie.
— Więc doprawdy możesz przypuszczać, iżbym zezwolił?!... Lękasz się, lękasz się mnie?! Płaczesz! Takimże cię smutkiem przejmuje myśl, że mojem będziesz szczęściem, mojem dobrem?!
— Nie rozporządzam sobą!
Napoleon ujął gwałtownie rękę pani Walewskiej i zaczął z wybuchem.
— Tak — bo jesteś moją! Rozumiesz! Odtąd nikt do ciebie nie ma prawa!... Będziesz ze mną i przy mnie! Jestem dość potężnym, aby cię otoczyć taką mocą, aby nikt oczu ku tobie nie ośmielił się podnieść! Dam ci pałace, dam nieprzebrane bogactwa, stworzę ci życie piękne, rozkoszne, gwiazdą moją będziesz i panią, każde twoje życzenie, każde pragnienie rozkazem dla mnie się stanie, najdumniejszych zmuszę do szukania na twych ustach uśmiechu, na kartach dziejów imię twe wyryję! Ja świat mieć będę u nóg — ty mnie!... Na każdy rąbek twej szaty, na koronkę twej chustki — tysiące istnień ludzkich składać się będzie. Wszystko, co tobie jest drogiem, co sercu bliskiem, co miłem — będzie niem i dla mnie!... Rodzinie twej dam zaszczyty, dam majątki — dam, co zechcą, bo dla ciebie nie znam ofiary dość wielkiej, dość trudnej!... A w zamian ty — pozwolisz mi przy sobie szukać wypocznienia po trudach, dasz serdeczne odezwanie, dasz zapomnienie, dasz świadomość, że nie koronie, nie berłu miłość ślubowałaś!...
Bonaparte umilkł. Pani Walewska siedziała nieporuszona, jakby wsłuchując się w przebrzmiałe echo słów cesarskich. Napoleon pochylił się ku jej twarzyczce.