Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/45

Ta strona została skorygowana.


— Obawiasz się wyrzutów?...
— Nie, wspomnień.
— Ja niemi tylko żyję!
— I źle waćpan czynisz!... Przed tobą droga otworem stoi, masz dziesiątki środków, aby się oderwać, aby w innych zamysłach znaleźć i zapomnienie i spokój!...
— Nie wiem, jak dziękować waszmość pani za te rady stateczne! — odparł ironicznie Gorajski.
— Wolno waćpanu sobie dworować! Ale, gdybym na waszmościnem była miejscu, chwilibym się nie wahała!...
— Zaciągnęłabym się do wojska! — dokończył Gorayski.
— Zgadłeś, panie kawalerze!... Bo nigdy może służba wojskowa nie była szlachetniejszą, piękniejszą! Patrz, oto cała ziemia nasza była w letargu; zdało się, że zamarło w niej tchnienie, że już nie zbudzi się nigdy do wielkich chwil, że na wieki berlińskich słuchać musi nakazów, że rozproszy się w toni małych spraw, małych zabiegów, małych uciech, aż oto przyszedł zdobywca, bohater; skruszył pętające ją pruskie łańcuchy i powołał do nowego życia! Czyż znajdą się tacy, którzy milczeniem odpowiedzą na ten odzew wspaniałomyślny?... Czyż orły cesarskie odejdą stąd, jak przyszły? Nie, za cesarzem, za Napoleonem pójdą wszyscy...
— Ach, Chère Marie! Nielada sprzymierzeńca ma w tobie cesarz! — rozległ się nagle głos księżnej Jabłonowskiej, która w towarzystwie szambelana zbliżyła się do rozmawiających.
Pani Walewska drgnęła, a spostrzegłszy przed sobą pochylonego a trzęsącego się ze zmęczenia męża — zmięszała się.
Radziwiłłówna i Ossoliński również zdawali się być zakłopotani, jeden Gorajski nie stracił przytomności i odpowiedział za panią Walewską:
— Pani szambelanowa ma słuszność, za cesarzem iść musimy!...