Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/50

Ta strona została skorygowana.


Teraz dopiero się stanowi!... Pani zachciało się szlichtady... spaceru... Będziesz go miała w Walewicach! Napiszesz do Radziwiłłówny, wysumitujesz się niedomaganiem i skończone!...
— Napisałam już!
Szambelan targnął się na fotelu — przekora wzięła w nim górę.
— Napisałaś?... Proszę!... Należało chyba mnie najpierw zapytać!...
— Widzisz sam, żem odgadła twoje życzenie!... Żaneta uparła się... wyciągnąć mnie na spacer... nie miałam ochoty...
— Zapewne. Skądżebyś mieć mogła?... Przecież tu idzie o pana Kazimierza, o moją rodzinę... więc oczywiście, nie zdobyłabyś się na poświęcenie takie!... Toć wiem, nie wątpię! Masz okazyę zbliżyć się do Żanety, pozyskać ją dla rodziny — ale ty, naturalnie, nie uczynisz tego!... Widziałem przecież!... Zamiast z Radziwiłłówną — słuchałaś andronów tego... Gorayskiego! Wiadomo, co za jeden... dawny amant waćpani...
Szambelanowa pobladła.
— Czyś dla tego mnie wzywał... aby mnie niesprawiedliwemi...
— Niesprawiedliwemi! — przerwał Anastazy, trzęsąc się nerwowo. — Tak pani suponujesz... no, więc zostaniemy w Warszawie... jutro pojedziesz z Żanetką!... Słyszysz!?
— Jak ci się podoba!...
— Nie w smak ci to idzie! Pojedziesz!... Należy się to panu Ksaweremu, i tak już nie bez kozery mówią, że dałem się opanować! Podaj mi sole!... Nasuń derkę, bo tu zimno!... Wyjedziemy pojutrze!... Samaś powinna była pamiętać, że... moje zdrowie nie pozwala mi na takie podróże, że należy mi się wypoczynek!... Ciebie to nic a nic nie obchodzi!... Wiem — wiem!... Radabyś! A cóż, doczekasz się jeszcze mojej śmierci — doczekasz!... Jeno sobie pamiętaj, że ja mam obowiązki...