Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/51

Ta strona została skorygowana.


że wszystkiego nie zagarniesz... że panu Ksaweremu przedewszystkiem zapis się należy!... Waćpani na końcu! Matka waćpani zawiodła się w rachunku!...
Szambelanowa pokraśniała — smutne jej oczy rozgorzały.
— Możesz waćpan swoje złoto dziadom rozdać!... Niczego mi nie trzeba od waszmości — jeno, byś mnie zaprzestał docinkami szarpać!...
Pan Anastazy uląkł się tej energii, czy może dał się wzruszyć, bo zmienił nagle taktykę i, wyciągnąwszy ręce, szepnął z przejęciem:
— Marysieńko! Nie bocz się — czasem się wymówi!... A no cóż — do grobu tego nie zabiorę! A mam dawać tym, co mnie zaniedbują, wolę tobie!... Ludzie nagadają i człowieka wzburzy!... Do ciebie nie mam nic! Pani starościna pisała, że trzeba jej... imć pan Paweł ma się znów ekwipować na służbę cesarską!... Licha warta taka służba! — Ale dam... poślę pięćset dukatów — niech nie wyrzekają!...
Nagła szczodrobliwość męża nie wypogodziła pięknej twarzyczki pani Walewskiej — lecz przeciwnie, jakby silniej jeszcze zaciskała ścięgnami, wyraźniejsze rysowała chmury.
Pan Anastazy pluł, krztusił się, rzeźwił solami i dalej prawił:
— Mało już wybrali odemnie? Dwa tysiące wypłaciłem za samą hypotekę Kiernozi... Nie przymawiam twej matce, lecz pani starościna szeroką miała rękę...
— Już po śmierci rodzica niewiele się zostało!...
— No pewnie, pewnie... bo nieboszczyk pan Maciej lubił żyć, lubił wydawać! Nie przecz, — na własne oczy patrzyłem! Z wichrzycielami rozmaitymi się zadawał! Mało to Pułaski od niego wyciągnął!... Dwa takie starostwaby nie starczyły!... Naszli Prusacy — „amt“ założyli i jeszcze, jak porachunki swoje wyprowadzać za-