Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/75

Ta strona została skorygowana.


co chce! Mnie nic do tego! Zepchnęli go, odsunęli od wszystkiego, sam sobie winien!... Dałem nazwisko, dałem koligacye, zachowanie u dworu, fortunę... zaprzepaścił wszystko!... Niech teraz cierpi — ja nie chcę o niczem słyszeć!... Wracam natychmiast... dosyć mam kłopotów...
— Zapewne... ale trzeba pomyśleć o ekwipowaniu pana Kazimierza...
— Ma ojca, nich go ekwipuje!
— Mój Anastazy — przecież Ksawery i tak hipotekę musiał ustanawiać... teraz dług nie ciąży, lecz jeżeli do regulacyi u nowego rządu przyjdzie, to mu ruina grozi!
— U nowego rządu! Proszę! Niech się akkomoduje tak, żeby mu darowali!
— Ależ, gdzie — u kogo? Anastazy, nie imaginujesz sobie położenia!... Znacz mnie, potrafiłam zawsze radzić... umiałam poznawać arkana... lecz dziś ustaje wszystko... Kto rządzi, stanowi, nie wiadomo! Myślisz, że „Blacha“ jest lepiej „pozowaną“? Gdzie tam!... Monsieur Talleyrand ze mną jest bardzo dobrze. Wczoraj odżałować nie mógł, że nie miał sposobności poznać cię bliżej... Odjechałeś tak prędko! Mroki. — Powiadają, że cesarz Muratowi obiecał koronę!... U Napoleona nie trudno!... Możemy mieć króla z gminu!... „Blacha“ poprostu traci balans. Książę Borghese obiecał podobno pani de Vauban polecić cesarzowi pana Ksawerego, lecz sam nie bardzo jest z Napoleonem... tak przynajmniej twierdzi Constant, valet de chambre de l’empereur! Coś w rodzaju naszego Ryxa! Słowem błędne koło — kto może, powinien się usunąć i czekać, dopóki się nie zacznie klarować!... Drogi Anastazy, ufam, że będziesz miał w pamięci biednego Casimir... on jest bardzo dobrze! Cieszę się na ten związek! Daruj żem cię tak utrudziła.
— Cóż znowu?
— Już ja wiem, że do ciebie męczy!... A cóż dopiero, gdy-