Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/79

Ta strona została skorygowana.


— Życzenie jego cesarskiej mości jest dla mnie rozkazem!...
— Bardzo szczęśliwy jestem, że będę mógł powtórzyć najjaśniejszemu panu to jego oświadczenie!... Ale wszak i pani szambelanowa nie odmówi swego przybycia.
— Jeżeli tylko zdrowie jej posłuży.
— Więc jest cierpiącą?
— Właśnie tak — słabowita ogólnie!
— Przedniejsi tylko panowie dopuszczeni będą na przyjęcie z żonami... więc gdyby pani szambelanowa nie mogła...
— No, to chwilowe! — wtrącił pospiesznie szambelan.
— I ja tak sądziłem! — ozwał się ze złośliwym uśmiechem Talleyrand. — Wielki marszałek dworu nie omieszka przesłać państwu zaproszenia na wszystkie uroczystości... bo, wszak, panie szambelanie, bezwątpienia zezwoli, aby twoja małżonka należała do tego nielicznego grona dam, które będą miały zaszczyt być prezentowane najjaśniejszemu panu!...
— Nie śmiałbym się wymawiać... chociaż, prawdziwie, żona moja jest chwilowo cierpiącą.
— Ach, czy być może? Wczoraj, jeżeli się nie mylę, była u księżnej?
— W istocie, lecz właśnie niedyspozycya zniewoliła nas do wczesnego puszczenia zebrania!...
— Byłaby to nieodżałowana szkoda!... Jeżeli państwo oboje nie wzięlibyście udziału... to... doprawdy nie wiem, kto mógłby dać cesarzowi wyobrażenie o stolicy, słynącej rycerskością i głębokim rozumieniem szlachty i pięknością kobiet... Nie, nie, szambelanie, nie wprowadzaj w kłopot Duroca!
Pan Anastazy aż się uniósł na fotelu z zadowolenia, lecz kryjąc je w uprzejmym uśmiechu — pospieszył odpowiedzieć z wprawą wytrawnego dworaka:
— Nie wiem, czem sobie zasłużyłem na względy księcia — to pewna, że niejednokrotnie słysząc o jego wielkich