Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/91

Ta strona została skorygowana.


stronie były wypisane wyrazy tym samym równym, czytelnym charakterem:
„On s’est fait répeter votre nom jusq’a l’apprender par coeur“.
Szambelanowa zadrżała — przysunęła papier do oczu — wyrazy biły ku niej całą pełnią równo zaokrąglonych liter.
„Powtarzano sobie wasze imię aż do wyuczenia się na pamięć“.
Więc tam, w Zamku.... Za pośrednictwem bukietu, przysłanego przez marszałka dworu!... Lecz któżby ważył się na podobny krok?! Gorajski! Niepodobna... może ten wstrętny hrabia Hercau!... Charakter pisma ten sam, którym był nakreślony list do szambelana... z pewnością ten sam! Ale w takim razie... skąd Duroc? Nie widziała go nigdy na oczy!... A jeżeli... to on był wczoraj z cesarzem?...
Pani Walewskiej w oczach pociemniało — rumieniec gniewu trysnął na jej piękną twarzyczkę.
— Więc za jej dobrą wolę, za poryw bezinteresowny, za swywolną może ciekawość, lecz płynącą z najczystszych źródeł zapału, uwielbienia — płacą jej miłosnym madrygałem!... Więc on — ten wielki, ten bożek wojny, wódz, pogromca, śniony, wzywany, byłżeby równym pospolitym pustakom; także sobie tłumaczył owo zawołanie, którem go powitała, owo przypadnięcie do stopni pojazdu?...
Pani Walewska rozśmiała się z samej siebie. Fantazja za daleko ją uniosła. Nieprzystojną natarczywość tego... tego Duroca poważyła się cesarzowi przypisać... On miałby na tak lichy krok się ważyć, miałby zamężnej kobiecie słać... Nie — sto razy nie!... Duroc — tylko Duroc — nikt inny... Trzeba, żeby Anastazy się dowiedział o wszystkiem, trzeba, żeby powagą swą osłonił ją przed podobnemi napaściami...
Szambelanowa schwyciła za bukiet, zmięła skrawek papieru i z hardo podniesioną głową zawróciła do pokojów