Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/96

Ta strona została skorygowana.


— Ależ Marylko!... Powiem ci całą prawdę! Vaubanka była u mnie! Zaklęłam ją, przyrzekłam za ciebie, że o niej nie zapomnisz... Ona może pomóc!... Bo, myślisz, że jeżeli taki Talleyrand nie zechce, to zdołasz docisnąć się do Zamku!
— Nie wybieram się tam wcale!...
— Nie rozumiem cię... przecież...
— Mam męża! — odparła wyniośle szambelanowa, — który jest zarazem jej bratem... o czem należałoby pamiętać...
Księżna poruszyła się niespokojnie na krześle.
— Widzę, że zanadto ufasz własnym siłom, zapominasz, że w razie czego, potrafię bodaj skłonić Anastazego do powrotu na wieś!...
— Tego jedynie pragnę!...
Księżna gotowała się do odpowiedzi na to niespodziewane odezwanie — gdy we drzwiach ukazał się szambelan, wyświeżony, woniejący zdaleka.
— Ach — pani siostra tutaj!... Właśnie mieliśmy jechać do ciebie!... Potrzebujemy twojej pomocy, twojej rady!...
— Trudno mi w to uwierzyć!...
— Idzie przedewszystkiem o stroje!... Rozumiesz, Marylka nie wie, gdzie się obrócić... a przytem nie potrafiłaby... Nie bywaliśmy od tak dawna... Trzebaby nadto wypośrodkować inne damy!... Więc, kochana siostruniu?...
— Ach, mój Anastazy — cóż ja mogę? Joubert stoi dla wszystkich otworem — nic łatwiejszego, jak poczynić zakupy! Zresztą, słyszę właśnie, że Marylka myśli o powrocie do Walewic, co znajduję bardzo rozsądnem! W jej usposobieniu jest to bardzo naturalnem — wcale się nie dziwię, że chce usunąć się od dworu!... Boć to przecież nie dwór, a obóz!...
Pan Anastazy skrzywił się.
— Pani siostra się myli!... Są chwile, w których niejedno